Najpiękniejsze miejsca świata
Wiadomości Egipt

Egipt. Ekskluzywne wakacje all-inclusive przez cały rok.

Gdy zbliżają się upragnione dwa wakacyjne miesiące, spora część z nas marzy o słońcu, plaży i ciepłym morzu. Jest takie miejsce całkiem niedaleko Polski, wystarczą zaledwie cztery godziny lotu, w którym wymarzone wakacje trwają cały rok. Jest nim Egipt. Zostaje nam tylko wybrać termin, rodzaj i jakość pobytu oraz miejsce. Oferta resortów nad Morzem Czerwonym jest przeogromna.

Ja miałem przyjemność sprawdzić propozycję relatywnie nowego gracza na polskim rynku – niemiecką firmę ETI – Express Travel International. Na trudnym niemieckim i zachodnioeuropejskim rynku specjalizuje się ona w egipskiej destynacji już od wielu lat. Okazją do spotkania z ETI były międzynarodowe warsztaty dla biur podróży, portali turystycznych i dziennikarzy z kilku krajów Europy, w których ETI już się zadomowiło. Wybrano dla tego kilkusetosobowego gremium miejsce nadzwyczaj urokliwe a jeszcze nie odkryte dla wielu miłośników egipskich wakacji – Port Ghalib w rejonie Marsa Alam.

Pierwszy człon nazwy – „Port” nie jest przypadkowy. Miasteczko usadowiło się przy dawnym porcie, który dzisiaj zamienił się w znacznej mierze w marinę. Przylegają do niego domy miasteczka oraz liczne resorty, jak 5-cio gwiazdkowy The Palace Port Ghalib z potężnej sieci Red Sea Hotels, w którym zamieszkaliśmy. Nowoczesny obiekt połączony jest z dwoma sąsiednimi z tej samej sieci. Zawiera w sobie wszystko, co niezbędne jest do wygodnego pobytu all-inclusive, zapewniając atrakcje w dzień i w nocy.

Posiada bezpośrednie wyjście na plażę z której w głąb morza wychodzi molo kończące się na krawędzi bajecznej rafy koralowej. Wystarczy założyć maskę i kolorowy podwodny świat mamy na wyciągnięcie ręki. Plaża to też szeroka gama atrakcji związanych z wodą i aktywności na piasku. Kite surfing, wind surfing, kayaking i pokrewne zabawy wodne czy siatkówka plażowa to punkty obowiązkowe każdego pobytu nad Morzem Czerwonym.

Duży basen hotelowy z przestrzenią dla najmłodszych rozpoczyna się niemal od tarasowej części restauracyjnej usytuowanej na świeżym powietrzu. Co ważne w grudniu, nawet w Egipcie – basen ma podgrzewaną wodę. Jest to o tyle istotne, że noce o tej porze roku potrafią być relatywnie chłodne. Basen to również masa aktywności, w tym moja ulubiona piłka czy siatkówka wodna. W przerwie zmagań sportowych zasiąść możemy na stołku wystającym z wody w sąsiedztwie baru basenowego. Napoje chłodzące w takich okolicznościach smakują wyjątkowo. Na niewielkich scenach przy basenach odbywają się animacje zachęcające do zabawy czy ruchu.

Znajdziemy w resorcie kilka restauracji i barów. Jedzenie udostępnione jest w formie wygodnego bufetu czy a’la carte. Duża restauracja mieści się w głównym obiekcie a mniejsze rozrzucone są pośród wyjątkowo zadbanej parkowej zieleni czy nad urokliwą laguną wdzierającą się w głąb lądu, gdzie stoliki usytuowane są również na piasku czy na miniaturowych wysepkach. Idealne miejsce na romantyczną kolację we dwoje, które personel restauracji dekoruje specjalnie na taką okazję. Nie brakuje świec i kwiatów.

W bezpośrednim sąsiedztwie hotelowych obiektów znajdują się przestrzenie idealne do tworzenia okazjonalnych eventów na świeżym powietrzu, jak Garden czy Beach Party. Gdy zapada zmierzch i niebo rozświetlają wiązki kolorowych laserów, oznacza to jedno – time to party. Na zaproszonych gości czekają elegancko zastawione stoły usytuowane bezpośrednio na piasku czy trawie. Bufety z drinkami, potrawami na ciepło i zimno oraz orientalnymi słodkościami otaczają teren zamknięty z jednej strony sceną, przed którą znajduje się wystarczająca ilość miejsca dla tańczących. Znakomitą kolację umilają występy artystyczne Beduinów, Tuaregów, mistrzyń orientalnego tańca brzucha czy niezapomnianego Derwisza.

Kolejnym atutem resortu są pokoje. Wygodne, przestronne, pachnące świeżością. W nowoczesnej łazience znajdziemy osobno wannę i prysznic. Na obszernym łóżku ręcznik zwinięty fantazyjnie w łabędzia czy krokodyla. Wygodny balkon z widokiem na morze dopełnia całości.

Jak ważnym i atrakcyjnym jest usytuowanie resortu przy portowej promenadzie świadczy ilość gości hotelowych spacerujących pomiędzy przycumowanymi jachtach, stateczkami czy łodziami rybaków a restauracyjkami przytulonymi do budynków tej części miasteczka. Jedną z nich jest Hakuna Matmata. Jej wyjątkowość polega na nieustającym komplecie gości oraz na osobie prowadzącej lokal. Pani Renata jest Polką, która w przyportową egzystencję wprowadziła wiele świeżej energii, optymizmu i radości życia. Oraz pyszną kuchnię łączącą elementy orientalne z naszą rodzimą. Jak znakomity stek z wielbłąda z pysznym sosem pieprzowym z dodatkiem – polskich grzybów! Dla pragnących kulinarnej odmiany idealne miejsce. Warto też zapuścić się w wąskie uliczki, gdzie zapraszają liczne knajpki, sklepiki i zakłady usługowe wszelkiej maści. Taki mały arabski suk.

Z promenady odpływają też statki przystosowane do podziwiania podwodnego świata. Najbardziej efektownym, złotym galeonem ozdobionym niezliczoną ilością egipskich malowideł i rzeźb wyruszamy w morze. Gdy docieramy nad skraj wyjątkowo pięknej rafy koralowej zaproszeni zostajemy do zejścia pod pokład. Całe dno statku to ogromne okna, tafle szklane, przez które przyglądamy się z bliska kolorowym rybom, koralowcom i całemu magicznemu podwodnemu rajowi. Zaskoczeniem jest duża liczba napotkanych żółwi morskich. Załoga statku wyjaśnia, że wpłynęliśmy na teren podwodnego rezerwatu tych niezwykle sympatycznych gadów.

W drodze powrotnej na pokładzie czas umila arabska dyskoteka. Chętnych do tańca nie brakuje. Jeszcze tylko sesja fotograficzna w strojach faraonów czy egipskich księżniczek na tle fantastycznych ozdób i powoli wracamy do portu, by przed obiadem zażyć kąpieli w morzu czy hotelowym basenie.

Usytuowanie resortów na granicy morza i pustyni ma swoje niezaprzeczalne atuty. Dostępność atrakcji związanych z morzem piasków powoduje, że pobyt jest jeszcze bardziej atrakcyjny. Nie trzeba w poszukiwaniu pustyni przemierzać setek kilometrów. Można do niej zajść na piechotę. My pobiegliśmy. Organizatorzy pobytu zorganizowali kilkukilometrowy Fun Run. Faktycznie „fun”, gdyż zabawy było więcej niż biegania. Przy okazji można było poznać najbliższą okolicę, przebiec (lub przejść, tę formę ruchu wybrała większość z nas) fragment pustyni przechodzący w nadmorskie piaski by całość „pustynnego maratonu” zakończyć z ogromną przyjemnością w hotelowym basenie.

Na miłośników nieco bardziej ekstremalnych atrakcji czekała, już zdecydowanie głębiej w pustyni, nie lada atrakcja w postaci quadów. Dla tych, którym taka zabawa nie jest obca, zafundowano grupę „pro”. I powiem, że frajda była niezwykła. Bezkresne przestrzenie przemierzane z zawrotną (jak na mnie) prędkością, zmienność podłoża od piasków po głazy, piękno płaskich jak stół czy pofałdowanych wydmami i wzgórzami krajobrazów, piasek i pył w oczach, słońce nad głową! Rewelacja! A gdy zza wysokich wydm wpadliśmy nad brzeg morza ochy i achy było słychać mimo warkotu motorów.

Pustynia to oczywiście wielbłądy. Na takie atrakcje, czyli przejażdżki dromaderami też można tu liczyć. Przygotowanym należy być nie tylko na bujanie w siodle po drodze, ale zwłaszcza na start, gdy wielbłąd z pozycji siedzącej nieoczekiwanie prostuje tylne nogi i my niemal wypadamy z siodła na twarz w piasek. W sekundę prostuje przednie, równie długie nogi i lecimy do tyłu. Podobne atrakcje czekają nas, gdy wielbłąd się zatrzymuje i przechodzi do siadu. Kto nie jest czujny ląduje na piasku, który wbrew pozorom nie jest taki miękki.

Pustynia to też Wieczór Beduiński. Atrakcja turystyczna, która już na stałe wpisała się w kalendarz wizyt w Egipcie, ale która ciągle robi na mnie niezwykłe wrażenie. A wszystko zaczyna się od scenerii. Czarna noc rozświetlona jest jedynie gwiazdami, wielkimi i wyraźnymi jak w doskonałym planetarium. Z tej nocy pośród wydm wyłaniają się w dali kolorowe światła, które oświetlają skaliste pustynne urwisko. Pod nim usytuowana jest scena. Ale zanim pod nią dotrzemy witają nas rozpalone ogniska, wokół których zgromadzili się grający na tradycyjnych instrumentach swoje skoczne rytmiczne melodie Beduini. Między nimi jeźdźcy na pięknych Arabach popisują się swoimi umiejętnościami. Konie wdzięcznie tańczą w rytm muzyki. Jest magicznie. Gdy mijamy ogromną bramę wejściową ukazuje się wspomniana scena oparta o skały i amfiteatr z przykrytymi białymi obrusami stolikami gotowymi, by nas ugościć. Gdzieś z boku ulokowały się kuchnie polowe przygotowujące dzisiejsze potrawy.

Królują znakomite pieczenie i potrawy z grilla. Dla nikogo nie braknie wina czy innych trunków. Oprawa wizualna wyświetlana na ogromnym ekranie na scenie zmienia się w rytm arabsko-klubowej znakomitej współczesnej muzyki. Gdy na scenie pojawiają się tradycyjni tancerze, zmienia się i klimat muzyki, by po chwili wrócić do współczesnych brzmień. Są tańce brzucha, pokazy tańca z pochodniami, ale i nowoczesne formy orientalnego tańca opartego na efektach świetlnych i dźwiękowych. Ja czekam na „mojego” Derwisza. Jego wielominutowy „zakręcony” taniec robi na mnie zawsze ogromne wrażenie. Ten dodał jeszcze niezwykłe efekty świetlne, gdy on i kręcący się nad jego głową kolorowy baldachim rozbłysnęli dziesiątkami światełek przyczepionych do jego stroju. Mój aparat kocha takie zjawiska! Wieczór zakończył żywiołowy koncert kilkunastu Beduinów, którzy porwali widownię do wspólnego tańca. Scena i miejsce pod nią stały się jedną wielką zabawą, która wydawała się nie mieć końca.

Firma ETI ma swoje hotele i resorty rozsiane w wielu atrakcyjnych miejscach rejonu Marsa Alam usytuowanego na zachodnim wybrzeżu Morza Czerwonego. Część z nich znajduje się w miejscach dobrze znanych turystom, jak sławna Hurghada, którą również odwiedziliśmy nie omieszkując odwiedzić kultowego Hard Rock Cafe, czy w nowych destynacjach jak wspomniany wcześniej Port Ghalib. Część resortów imponująco się rozbudowuje lub powstaje w zupełnie nowych miejscach, by powitać turystów w kolejnym sezonie. Rozmach i fantazja inwestorów sieci Red See Hotels, z którymi ETI ma podpisaną współpracę, godna jest podziwu. W ślad za nadmorską infrastrukturą powstają nowe drogi. A co najważniejsze – nowe lotniska, co znakomicie skróci czas dotarcia do resortu.

Dynamiczny rozwój terenów nadmorskich i wspomnianej infrastruktury ma też bezpośrednie przełożenie na dostępność niezliczonych historycznych, absolutnie wyjątkowych miejsc Egiptu. Wystarczy wspomnieć Kair i piramidy, Luksor i Asuan czy inne sławne miejsca nad Nilem. Zresztą Nil to kolejny cel firmy ETI. W tym sezonie powróciły, kiedyś ulubione przez polskich turystów, rejsy po tej magicznej rzece.

Co zawiera pakiet rejsu po Nilu? Dyrektor ETI Polska, Grzegorz Karolewski, relacjonuje: „Program rejsu połączony jest z pobytem stacjonarnym jako pakiet 2-tygodniowy. Sam rejs trawa od poniedziałku do poniedziałku. Zaczyna i kończy w Luksorze, docierając w dół Nilu do Asuanu. Po drodze realizujemy program zwiedzania. Można też dokupić wycieczki dodatkowe (fakultatywne) z obsługą w języku polskim, np. do Abu Simbel. Pozostałe dni 14-dniowego pakietu przeznaczone są na wypoczynek w jednym z naszych hoteli Red Sea. Do wyboru w Hurghadzie lub Marsa Alam. Ze względu na transfer polecam Hurghadę – standardowo 3 godziny. Transfer z Marsa Alam to ponad 5h. Mimo, że wszystkie transfery wykonywane są luksusowymi, klimatyzowanymi autobusami to jednak krócej oznacza lepiej.

Rejsy wykonywane są regularnie. Przynajmniej raz w tygodniu na jednym z naszych 10 statków floty Grand Cruises, których standard to wyłącznie 5 gwiazdek.”

Wszystkie statki są luksusowe i dysponują wyłącznie kabinami zewnętrznymi. Standardowo wyposażone są w: lobby z recepcją, bar, dyskotekę, na górnym pokładzie basen oraz bezpłatne leżaki. Grand Cruisers to marka należąca do Red Sea Hotels. Wszystkie statki są nowoczesne i stanowią jedną z najmłodszych flot pływających po Nilu. Rejsy w formie all-inclusive odbywają się w kajutach, z których każda wyposażona jest w panoramiczne okno. Wielkość wygodnych pokoi to maksymalnie 2 + 1, a firma oferuj zniżki dla dzieci poniżej 11 roku życia. Dla wielu ważna będzie informacja o Wi-Fi w lobby statku. Podczas rejsu zapewnione są liczne programy animacyjne. Program rejsu to Luksor, Edfu, Kom Ombo, File, Asuan i okolice oraz Teby Zachodnie. Pełna informacja o rejsach znajduje się na stronie: https://www.eti-podroze.pl/oferta/rejs-po-nilu/

W jednym z pierwszych rejsów uczestniczył Andrzej Młynarczyk, aktor znany z seriali TV, który z ETI odbył swoją pierwsza podróż do Egiptu. „Rejs po Nilu dostarcza wielu pięknych przeżyć. Nil zachwyca. Tak samo bogactwo kulturowe Egiptu. Musze tu przyjechać jeszcze raz” – podsumował swój wyjazd Andrzej.

Jak zapewnia pan Grzegorz Karolewski – „Egipt może zaoferować produkt, który ma doskonałą relację ceny do jakości.”

Trudno się z nim nie zgodzić.

Jerzy Pawleta

Autor

All Inclusive

Redakcja

Luksusowy kwartalnik turystyczno-podróżniczy. Od 2004 roku opisujemy miejsca, do których warto lecieć dłużej niż na weekend, i ludzi, którzy je prowadzą.

Czytaj dalej