Stolica Szwecji jest wyjątkowo malownicza. Miasto rozciąga się na 14 wyspach i faktycznie woda jest niemal nieustannie obecna w miejskim krajobrazie. W tafli wody odbijają się zabytkowe kamienice, nowoczesna zabudowa, kościoły i królewskie pałace. Centrum Sztokholmu warto zwiedzać bez pośpiechu, czyli przemieszczając się pieszo, a w dalsze rejony płynąć miejskim promem lub jechać metrem.

Zwiedzanie warto rozpocząć od Gamla Stan, czyli Starego Miasta. To historyczne serce Sztokholmu i jedna z najlepiej zachowanych średniowiecznych dzielnic miejskich w Europie. Jej początki sięgają XIII wieku, choć zabudowa, którą oglądamy dziś, pochodzi w dużej mierze z późniejszych stuleci. Największym urokiem Gamla Stan są wąskie, brukowane uliczki, niewielkie place i kolorowe kamienice. Fasady budynków w odcieniach żółci, pomarańczu, czerwieni i różu tworzą niezwykle fotogeniczną scenerię. Tu znajdują się warte odwiedzenie muzea, w tym kilka królewskich i Alfreda Nobla. W południe odbywa się barwna zmiana warty przed Pałacem Królewskim z udziałem orkiestry wojskowej. Zdradzając rąbka tajemnicy można wspomnieć, że jeden z granych utworów pochodzi z repertuary zespołu ABBA, co wzbudza entuzjazm wśród zgromadzonych. ABBA ma także własne muzeum w mieście.

Jedną z największych atrakcji Sztokholmu jest Muzeum Vasa na wyspie Djurgården. Jego głównym bohaterem jest XVII-wieczny okręt wojenny Vasa, który miał być symbolem potęgi szwedzkiego imperium. Vasa wyruszył w swój dziewiczy rejs 10 sierpnia 1628 roku. Po przepłynięciu zaledwie około kilometra przechylił się, nabrał wody i zatonął. Przez 333 lata spoczywał w mule, na dnie kanału portowego. Odnaleziony w XX wieku okręt został wydobyty w 1961 roku. Dzięki specyficznym warunkom panującym w wodach okalających Sztokholm zachował się w wyjątkowym stanie.
Dziś można oglądać ogromną, niemal kompletną – ponad 90% oryginalności – konstrukcję statku wraz z zachowanymi detalami rzeźbiarskimi. Okręt Vasa zajmuje centralną część budynku i można go oglądać z różnych poziomów. Muzeum pokazuje również, jak wyglądało życie na XVII-wiecznym okręcie i jakie błędy konstrukcyjne doprowadziły do katastrofy. Na tej samej wyspie znajduje się też skansen przedstawiający charakterystyczną zabudowę z różnych obszarów Szwecji. To co go wyróżnia to mnogość prezentacji, gdzie eksperci w strojach z epoki przedstawiają różne aspekty życia sprzed wieków.

Jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji Sztokholmu jest coś, czego turysta zazwyczaj nie spodziewa się znaleźć na liście „must see” – jest to metro. Sztokholmski system metra jest często określany jako „najdłuższa galeria sztuki na świecie”. Szacuje się, że aż 90 ze 100 stacji metra ma w wystroju elementy sztuki. Szczególnie efektowne są stacje, w których zachowano naturalną skałę. Zamiast przykrywać ją betonem czy płytkami, artyści uczynili z niej część kompozycji. Dzięki temu niektóre stacje przypominają ogromne, kolorowe podziemne jaskinie. Artyści aplikowali intensywny błękit, czerwień, kolory tęczy, a przy peronach znajdziemy rzeźby, gabloty, eksponaty i inne elementy nawiązujące do tego co znajduje się na powierzchni.

Żaden city break w Sztokholmie nie byłby kompletny bez fiki. I choć można ją przetłumaczyć jako „przerwę na kawę”, takie tłumaczenie nie oddaje jej znaczenia. Fika jest szwedzkim społecznym rytuałem. Chodzi o to, aby zatrzymać się, wziąć głębszy oddech, zjeść coś słodkiego i – przede wszystkim – spędzić chwilę z innymi. Może odbywać się ona w pracy, w domu, podczas spotkania ze znajomymi albo w kawiarni. Nieodłącznym elementem fiki jest często kanelbulle, czyli szwedzka bułeczka cynamonowa. Innych kulinarnych atrakcji także nie brakuje; warto spróbować śledzi w różnych zalewach i mięsnych pulpecików z borówkami.

Sztokholm sprawdza się jako cel przedłużonego weekendu. Oferuje wystarczająco dużo atrakcji, aby się nie nudzić, ale jednocześnie nie jest miastem, które wymaga nieustannego pośpiechu. Z listy 60 obiektów muzealnych warto wybrać te, które mogą być najbliższe naszemu sercu. Jeżeli dodamy do tego metro będące podziemną galerią sztuki okazuje się, że Sztokholm może być świetnym miejscem na niepogodę. Warto też zostawić sobie trochę przestrzeni na przypadkową uliczkę, kawiarnię, widok na wodę i – oczywiście – kolejną fikę.

