Najpiękniejsze miejsca świata
Wiadomości Nepal

CEZARY BOROWY: Jak Vaclav z Humpolca został królem haszyszu w Katmandu

www.cezaryborowy.pl Nagroda Magellana 2020 | Nagroda Kolosy 2020 „CZY JESTEM PRZESTĘPCĄ? WEDŁUG JAKICH PRZEPISÓW?” „Dla mnie w życiu najważniejsza jest uczciwość, bycie dobrym człowiekiem. Poznałem wielu kiepskich, złych…

Premiera: październik 2026

www.cezaryborowy.pl

Nagroda Magellana 2020 | Nagroda Kolosy 2020

„CZY JESTEM PRZESTĘPCĄ? WEDŁUG JAKICH PRZEPISÓW?”
„Dla mnie w życiu najważniejsza jest uczciwość, bycie dobrym człowiekiem. Poznałem wielu kiepskich, złych ludzi, w moim biznesie to klasyka” – deklaruje Vaclav z Humpolca, przemytnik-legenda, znany w latach 90. jako Mr. Shadow, człowiek, o którym wszyscy w przemytniczym azjatyckim półświatku słyszeli, a widziało go niewielu. Po latach opowiada historię swojego życia. Tylko fakty. Bez cenzury. Bez lukru.
„Ja mam ne mówić o swoim życiu, bo ludzie będą gadać po kątach” To jest ich życie, ich gadanie, a to moje i moje gadanie. Piszemy jak było.”

Jak Vaclav z Humpolca został królem haszyszu w Katmandu Cezarego Borowego to opowieść kontrowersyjna, sensacyjna i tak nieprawdopodobna, jak życiorys jej bohatera. W stu procentach prawdziwa.

Premiera w październiku. Książka ukaże się jednocześnie w Polsce i Czechach.

Książkę otwiera brawurowa ucieczka Vaclava z Czechosłowacji w 1981 roku. By tego dokonać niezbędna jest umiejętność podejmowania ryzykownych decyzji i pewna doza bezczelności, ale także (a może przede
wszystkim)… pragnienie lepszego życia. Cechy, które – jak się okazało – sprawiły także, że przetrwał wzloty i upadki, by ostatecznie zbudować w Katmandu imperium, o jakim nikt nigdy wcześniej nie słyszał. Jego droga od gramów do kontenerów przewożonych drogą morską miała swoją cenę, którą zapłacił. Opowiada o tym bez żalu.

„Są historie tak niewiarygodne, że muszą być prawdziwe. W rozmowie-rzece z Cezarym Borowym, praski weteran przemytniczych szlaków Azji odsłania istniejący tuż obok nas, zakazany świat wielkich nielegalnych fortun i wielkich upadków” – napisał o książce Piotr Siemion i dodał – „Ta książka to prawdziwe odkrycie!”

Jak Vaclav z Humpolca został królem haszyszu w Katmandu to trzecia część cyklu Cezarego Borowego, wydanego pod tytułem „Byłem przemytnikiem”. W pierwszych dwóch, Byłem przemytnikiem w Indiach oraz Przemytniczki złotych kości, opisał historię polskich grup przemytniczych zajmujących się elektroniką i złotem w Indiach, w latach 80. Z Vaclavem spotkał się w 2022 roku, gdy zbierał materiały do planowanego reportażu. O tym, że to o nim będzie trzecia część serii zdecydował w ciągu pierwszych piętnastu minut rozmowy. To, co jest na rynku dzisiaj, ma niewiele wspólnego z tym, co palił Louis Armstrong w Nowym Orleanie, czy pierwsi hipisi w Nepalu.

W książce, tak jak w poprzednich, autor umieścił marginalia – fakty i ciekawostki dotyczące marihuany i od zawsze obecnych kontrowersji w dyskursie społecznym, zdrowotnym i legislacyjnym wokół wszystkich produktów uzyskiwanych z konopii. Wiele z nich zaskakuje i rzuca nowe światło zarówno na procesy penalizujące, jak również legalizujące jej uprawą i zastosowanie do celów prywatnych czy medycznych. Redakcję naukową tej części zrobiła dr n. med. Dorota Rogowska-Szadkowska. Dodatkowo czytelnik – nie tylko miłośnik podróży na Wschód – znajdzie w książce barwne pejzaże, współczesne i historyczne wątki kulturowe, religijne i społeczne. Książka pełna jest celnych spostrzeżeń, odważnych tez i ciekawych informacji, których próżno szukać w klasycznych przewodnikach.

Vaclav mówi bardzo dobrze po polsku (nauczył się języka od Polaków w Indiach), nie unika odpowiedzi na trudne pytania, zjednuje słuchacza anegdotami i humorem. Jest dostępny dla mediów, mimo że porusza się na wózku. Na pytanie, czy podoba mu się tytuł książki, odpowiada: Słowo „król” to za mocne. Wiesz, jsem pašoval tylko cztery tony hašiše, to nie jest dużo. Poznałem ludzi, którzy przerzucali cztery tony w tygodniu, nie, nie z Nepalu, tylko z Maroka…

*** fragment książki ***

Tydzień wcześniej zrobił test. Wsiadł do pociągu zmierzającego z Czech w kierunku Niemiec Zachodnich, zamknął się w toalecie, podniósł do góry ręce, otworzył zamek specjalnym kluczykiem o wymiarach dziewięć na dziewięć milimetrów, opuścił klapę w suiicie, po czym stanął na kiblu, wsadził głowę i rozejrzał się dookoła. Najpierw sprawdził, czy na górze leży równa warstwa kurzu. Niestety, wszystko wyglądało tak, jakby regularnie tu zaglądano. „Straż graniczna” – pomyślał. Podciągnął się, wślizgnął w ciasną przestrzeń i zaczął analizować sytuację. Po pierwsze, czy może zamknąć od środka klapę za pomocą scyzoryka. Wymagało to chwili, ale tak, dało się zrobić. Nad toaletą znajdował się kilkusetlitrowy płaski zbiornik na wodę wykonany z włókna szklanego. Mógłby wyciąć w nim otwór i schować się do środka.

Uznał jednak, że zostawi mnóstwo śladów. Przesuwał się więc w stronę korytarza, gdzie miał więcej pustej przestrzeni, bo suiit był tam o kilkadziesiąt centymetrów niżej niż w przedziałach. Tyle że poza klapą w toalecie znajdowało się jeszcze drugie wejście – na początku korytarza, zrobione prawdopodobnie właśnie po to, by i tam strażnicy mogli zajrzeć. Jednak najpierw musieliby odchylić ręką tekturę, która wisiała w tym miejscu jak drzwi wahadłowe i ograniczała widoczność. Ocenił, że z każdej strony żołnierz oświetli latarką jedynie kilka metrów, może sześć, więc gdzieś pośrodku były trzy, cztery metry ciemności. Gdyby właśnie tam przytulił się do bocznej ścianki od strony przedziału, ubrany na czarno? To powinno się udać. Dlatego teraz leżał w klaustrofobicznej
przestrzeni.

W Polsce trwał karnawał Solidarności, stan wojenny zostanie wprowadzony dopiero za kilka miesięcy. W Pradze szef partii komunistycznej Gustáv Husák trząsł się ze strachu, że w jego kraju może wydarzyć się coś podobnego, więc jeszcze szczelniej zamknął granice. Václav często przesiadywał z kumplami nad kuilem piwa w gospodzie, gdzie nieraz ściszonym głosem wymieniali się pomysłami ucieczki. Jedni mówili, że pociąg to jedyna opcja. Inni, że nie ma szans, bo gdyby było to możliwe, wszyscy już by uciekli. Pytali go o zdanie, ostatecznie był maszynistą, powinien wiedzieć, czy to realny plan.

Kto jak nie on. To nic, że przez trzy lata technikum uczył się obsługi lokomotywy parowej, czyli w praktyce machał szuilą i sypał węgiel do pieca. Cierpiał wtedy strasznie z powodu traconego czasu, ale nie mógł się zbuntować. Gdyby to rzucił, poszedłby do wojska. Zacisnął zęby i wytrzymał. Teraz patrzyli na niego jak na autorytet. Powiedział to, co i tak każdy z nich wiedział: „Jak ktoś będzie miał szczęście, to go nie znajdą”. Sprawdziwszy budowę różnych wagonów, uznał, iż jest to tak bezczelne, że naprawdę może się udać […].

O autorze:

CEZARY BOROWY (ur. 1960), PISARZ I BADACZ HISTORII GRUP PRZEMYTNICZYCH W INDIACH

Przed końcem ósmej klasy przeczytał wszystkie książki przygodowe w okolicznych bibliotekach. Marzył o dalekich podróżach – chciał wszystko poznać, zobaczyć i dotknąć. „Tak, akurat tam na ciebie czekają!” – drwili dorośli. Nie uwierzył im. Aby oswoić strach, zaczął samotnie chodzić nocą po lasach i cmentarzach. Dziesięć lat później bardzo starannie pakował się na wycieczkę Orbisu do Londynu.
Wiedział, że to bilet w jedną stronę.
Ciekawość gnała go dalej: od rozklekotanych autobusów w Nepalu i przeciekających łodzi na Filipinach, przez slumsy Kalkuty, aż po obsesyjnie czyste aleje Singapuru. Traiił nawet w miejsce, z którego – jak mówili – wyjedzie już tylko nogami do przodu. W wieku 58 lat usiadł do biurka, by spisać wspomnienia. W 2019 roku wydał głośny debiut „Byłem przemytnikiem w Indiach”. Znakomite przyjęcie książki dało początek całemu cyklowi o tajemniczej wspólnocie szmuglerów w Azji. W 2021 roku premierę miały „Przemytniczki złotych kości”.

Wydawnictwo: TBR
ISBN: 9-788395-551-56-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 606
Cena: 78 zł

Autor

All Inclusive

Redakcja

Luksusowy kwartalnik turystyczno-podróżniczy. Od 2004 roku opisujemy miejsca, do których warto lecieć dłużej niż na weekend, i ludzi, którzy je prowadzą.

Czytaj dalej