W najnowszym, jubileuszowym, już 50., aż 228-stronicowym, wydaniu magazynu „All Inclusive”, w dziale „EuroPodróże” Marcin Pietrzyk, www.mojahellada.pl, przedstawia nam piękne zimowe oblicze Grecji. Poniżej publikujemy początek jego artykułu o gościnnej i przyjaznej Helladzie. Z całym tekstem można się zapoznać na str. 122–132 najświeższego, jesienno-zimowego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/
Zapraszamy z całego serca do interesującej lektury o zimowym obliczu Grecji! Marcin Pietrzyk pisze, że: „Hellada zimą pozytywnie zaskakuje, przełamuje stereotypy. Jest chłodna, wilgotna i słoneczna. Pozwala na kąpiel w morzu, narciarskie szaleństwa, a tętniące życiem miasta wciągają w swój wir. Ciepła kurtka jest czasami niezbędna, ale zimą aromaty i smaki Grecji rozgrzewają. Mało kto kojarzy ją z najzimniejszą porą roku. A tak naprawdę to właśnie wtedy pokazuje ona swoje niekończące się możliwości. Miejscowi przygotowują się do zimy intensywnie. Od sierpnia gromadzą drewno do kominków, w październiku rozkładają liczne dywany, aby zakryć każdy kawałek marmurowych podłóg. W tawernach i kawiarniach stoliki przenoszone są do środka albo osłania się je przed wiatrem i chłodem, wystawia na zewnątrz wielkie grzejniki. Nikt tutaj nie lubi zimna, które potrafi dać się czasem we znaki. A przecież prawie dwie trzecie powierzchni kraju pokrywają góry, przekraczające często 2 tys. m wysokości. W wielu regionach temperatura nie spada poniżej 10°C. Słońce wciąż świeci i dostarcza witaminy D.”
I kończy swój pasjonujący artykuł o gościnnej Helladzie w następujący sposób: „Podstawę sukcesu greckiej kuchni stanowi sezonowość składników. Zapomnijmy zimą o dobrej musace, faszerowanych paprykach czy kotlecikach z cukinii. Do akcji wkraczają wówczas zielone sałaty, rzodkiewka, szpinak, brokuły, kalafior, kapusta i dzika zielenina. Towarzyszą im owoce – mandarynki, pomarańcze, kiwi, pigwy, jabłka i gruszki. Chłód na zewnątrz nie zachęca do grillowania, więc posiłek musi się kojarzyć z ciepłą atmosferą. Na stołach królują dania jednogarnkowe. Giuwarlakia (Giouvarlakia), czyli zupa z klopsików wołowo-ryżowych w sosie z jajek i cytryny, należy do sztandarowych zimowych przysmaków.
Poza tym pojawiają się ryż ze szpinakiem oraz zupa z soczewicy. Na stoły wjeżdżają też lachanodolmades – odpowiednik polskich gołąbków, ale z sosem cytrynowym. Jest także rozgrzewająca fasolada – wegetariańska zupa fasolowa z dużą ilością oliwy. Generalnie fasola i rośliny strączkowe mają wówczas swoje pięć minut. Warto również wspomnieć o smażonej wieprzowinie z drobno pokrojonymi porami. Pokrzywa, cykoria, boćwina, mlecz czy fenkuł (koper włoski), gotowane lub pieczone z mięsami, rybami czy jako farsz do pysznych tart, placków z bardzo cienkiego ciasta filo, stały się symbolem zimowej kuchni.
Na półwyspie Mani rekomenduję spróbować wieprzowiny pieczonej w glinianym garnku z wędzonymi śliwkami. Tradycyjne bożonarodzeniowe danie stanowi indyk lub kurczak faszerowany nadzieniem z kasztanów, śliwek suszonych, orzeszków piniowych i wątróbek. Cierpliwie pieczona pigwa w słodkim winie z goździkami jest najlepszym finałem każdego posiłku. To oczywiście jedynie kilka propozycji z bogatej, prostej kuchni Grecji, w której zimą dominuje aromat cynamonu, goździków, cytryny. Nie da się też pominąć świeżych ryb i owoców morza pieczonych lub gotowanych z warzywami oraz ziołami.
Zimą mieszkańcy Hellady piją także różne rozgrzewające alkohole. Czerwone wino wygrywa wówczas konkurencję z białym. Grecy raczą się również ciepłym rakomelo (ichniejszy bimber z goździkami i miodem) czy świetnie przegryzionymi z owocami likierami. Chyba warto więc oderwać się od stereotypowej gorącej Grecji, w której nie trzeba co chwilę ocierać potu z czoła? Zaledwie dwugodzinny lot z Polski pozwoli na krótką przerwę od zimowej, szarej aury. Zimą słońce wciąż świeci w Helladzie. Nie szkodzi, że czasami pokazuje zęby. Ale to można zrozumieć, będąc już na miejscu, na gościnnej greckiej ziemi.”

