W PRL-u każdy, komu udało się zdobyć paszport, wyjeżdżał z kraju, by szukać szczęścia za granicą. Marek Wiącek nie jest wyjątkiem. Sam wyjazd to jednak tylko niewielka część drogi do sukcesu. Na emigracji trzeba znaleźć mieszkanie, pracę, a potem utrzymać z niej siebie i rodzinę. Nie każdemu się to udaje. Marek w listach do ukochanej Mamy relacjonuje emigracyjne zmagania, wzloty i upadki oraz próby odnalezienia swojego miejsca na ziemi. Afryka, Francja, USA – każde z tych miejsc to dla niego nowe lekcje i doświadczenia zawodowe, które stara się jak najlepiej wykorzystać. Wbrew krzywdzącym stereotypom o wiecznie pijanych oraz niegospodarnych Polakach udowadnia, że gdy tylko człowiek jest zdeterminowany i nastawiony na cel, zdoła zawojować świat.
Chciałbym żyć w takim kraju, w takim systemie gospodarczym i na takiej szerokości geograficznej, gdzie to, co ja zaoszczędzę, wybuduję, osiągnę w ciągu mojego życia, dostanie mój syn, a dalej jego syn i jego wnuk, by moje prapraprawnuki mogły korzystać z bazy, fundamentu, jaki właśnie tworzę.
Czy dla takiej osoby jest miejsce w socjalistycznej i niepewnej Polsce?
Jesteście ciekawi_e jak wyglądało życie autora na emigracji? Dowiedzcie się, sięgając po książkę!
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Novae Res i jest dostępna w sprzedaży na stronie: https://bit.ly/Dac_z_siebie_wszystko

