Stanowi on idealny cel podróży, pozwalający na ucieczkę przed zimową szarugą i mrozami, dla surferów z Europy. To odległe i położone na uboczu najważniejszych tras turystycznych miejsce zaskoczy nawet największego sceptyka rzucającymi wyzwanie wspaniałymi falami, rozbijającymi się z łoskotem o rajskie plaże i dziewicze rafy koralowe. Tylko nieliczni wiedzą o jego istnieniu. Europejskie biura podróży rzadko oferują wyprawy w tym kierunku, co sprawia, że ten zniewalający zakątek świata jest marzeniem każdego wielbiciela surfingu.
Miejsce, o którym mowa, to Papua-Nowa Gwinea (PNG), leżąca w większości na wyspie Nowa Gwinea oraz licznych wysepkach przy jej brzegu. Posiada granicę lądową jedynie z Indonezją, ale w najbliższym otoczeniu znajdują się również Australia i Wyspy Salomona. Ten kraj w Oceanii oblewają wody Oceanu Spokojnego, Morza Bismarcka (Nowogwinejskiego) oraz Morza Koralowego. Surfing jako sport pojawił się w tym państwie w połowie lat 80. XX w. Nad jego rozwojem czuwa Stowarzyszenie Surfingu Papui-Nowej Gwinei (Surfing Association of Papua New Guinea – SAPNG, www.sapng.com).
Instytucja ta wprowadziła system Surf Management Plan (SMP), zgodnie z którym lokalne społeczności są właścicielami klubów surfingowych i biorą bezpośredni udział w zarządzaniu nimi w ścisłej współpracy z SAPNG. Sezon na uprawianie tego sportu w tym rejonie świata trwa od października do kwietnia. Związane jest to z napływającymi wówczas z Hawajów tzw. dużymi martwymi falami. Najpopularniejszymi miejscami wśród miłośników surfingu są tutaj Kavieng, Wewak i Vanimo. Na uwagę zasługują także Madang oraz wyspy Manus i Bougainville’a. Obozowiska dla surferów znajdują się najczęściej na terenie papuaskich wiosek. Zaprojektowano je w tradycyjnym stylu, co pozwala na lepsze poznanie życia codziennego tubylców. SAPNG promuje mocno ekoturystykę. Poprzez wspomniany już Surf Management Plan reguluje maksymalną liczbę amatorów surfingu przebywających w danym obozie. Nie może być ich więcej niż 20. Zapewnia to swobodę na falach i wyklucza walkę o najlepsze miejsca.
Surferzy przebywający w obozowiskach (surf campach) znajdują się pod opieką mieszkańców wioski. Papuasi słyną z wielkiej gościnności, ciepła i otwartości. Chętnie wprowadzają przybyszów w tajniki życia codziennego lokalnej społeczności. Natomiast tutejsi wielbiciele surfingu z przyjemnością pokazują najlepsze miejsca do uprawiania tego sportu swoim kolegom z całego świata. Ostrożność zaleca się za to w większych miastach, takich jak np. stolica Papui-Nowej Gwinei – Port Moresby, a także Lae, Mount Hagen czy Goroka. Z kolei w papuaskich wioskach pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo gości przyjmują na siebie ich mieszkańcy, którzy podchodzą do tego niezmiernie poważnie.
W australijskim Cairns ma swoją siedzibę biuro podróży No Limit Adventures (www.nolimitadventures.com.au), kierowane przez Polaków, jedyny oficjalny przedstawiciel SAPNG na Europę, który cieszy się jednocześnie tytułem specjalisty od organizacji turystyki w Papui-Nowej Gwinei – tzw. Wantok Specialist, nadanym mu przez Papua New Guinea Tourism Promotion Authority, czyli Urząd Promocji Turystyki Papui-Nowej Gwinei. W tym samym mieście w Australii, w stanie Queensland, rozpoczęła się w 2001 r. historia obecnej firmy Kangur Tour (www.kangurtour.com), również polskiej, mogącej pochwalić się bogatą ofertą wyjazdów do krajów Oceanii, także PNG.

