Cały tekst można przeczytać na str. 158–173 najświeższego, zimowego 2023/2024 numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/
Zapraszamy z całego serca do wciągającej lektury o Słowacji na weekend i dłużej! Rajmund Bakalarz pisze, że: „Kiedy redaktor naczelny „All Inclusive” zasugerował mi napisanie artykułu dotyczącego tzw. city breaks na Słowacji, wpadłem w wielką konfuzję, bowiem… na spokojne weekendowe wypady do naszych południowych sąsiadów mogą sobie ostatnio pozwolić niemal wyłącznie mieszkańcy południowej Polski. Powodem jest odwołanie jakichkolwiek połączeń do tego kraju. Jeszcze w ubiegłym roku udało mi się polecieć do Koszyc, ale w tym roku i te loty zniknęły z rozkładu. Oczywiście zostaje jeszcze pobliskie lotnisko w Wiedniu, ale stamtąd będziemy mogli dotrzeć właściwie tylko do zachodniej części Słowacji. Słowacka siatka drogowa jest dość dobrze rozwinięta, ale bezpośrednich, szybkich połączeń wzdłuż tego kraju brak. Podróż np. z Bratysławy do Koszyc zajmie nam zatem sporo godzin, a to zapewne skutecznie zniechęci potencjalnych chętnych do spędzenia weekendu w tym pięknym kraju.
Trochę ponarzekałem, ale bynajmniej nie po to, żeby zniechęcić czytelników do krótszych czy dłuższych wypadów na Słowację. Wręcz przeciwnie, bo kraj ten oferuje wiele atrakcji, z których możemy w jakiejś części skorzystać w weekendy. Przy czym raz jeszcze podkreślę, że mieszkańcy południowej Polski będą mieli obecnie zdecydowanie łatwiej! Kiedy zastanawiałem się nad wyborem kilku weekendowych tras, podzieliłem je na różne kategorie. Dzięki temu każdy będzie mógł wybrać to, co mu najbardziej odpowiada. A zacząłbym od Spisza (słow. Spiš). Jak być może niektórzy wiedzą, Spisz to kraina leżąca bezpośrednio za naszą granicą. Historycy słowaccy bardzo nie lubią, kiedy im się przypomina, że tak w ogóle to „Słowacja powinna nam zwrócić 13 miejscowości”, które władca Polski otrzymał jako zastaw od cesarza Zygmunta Luksemburskiego (1368–1437) za udzieloną pożyczkę (nigdy jej nie spłacił). Czasami w ramach dowcipu „żądanie” zwrotu Spisza musi się pojawić… A pomijając już żarty, warto odwiedzić tę malowniczą krainę, bo jest nam bliska i wyjątkowo piękna.”
I kończy swój niezmiernie ciekawy artykuł o słowackich ziemiach w poniższy sposób: „W celu wypróbowania i tych świeżych, i tych już dojrzałych szlachetnych trunków można przybyć na Słowację o każdej porze roku. Warto jednak wcześniej sprawdzić, czy dana winnica będzie wtedy otwarta i ile taka wizyta może nas kosztować. Lepiej to zrobić przed przyjazdem niż przeżyć niemiłe rozczarowanie, gdyby np. w danym dniu miejsce zostało wynajęte na prywatne wydarzenie… A warto pojechać do różnych winnic, bo w każdej ujrzymy różnice zarówno w samym procesie produkcji, jak i leżakowania (widok starych skalnych piwniczek z pewnością na każdym zrobi wrażenie!).
Przy okazji zawsze będzie można spróbować lokalnych specjałów, które dopełnią kosztowanie słowackich szlachetnych trunków. Najbezpieczniej jest oczywiście pojawić się w czasie tzw. Dni Otwartych Piwnic Winiarskich, jakie np. w regionie małokarpackim organizuje się w majowy dzień św. Urbana (najbliższa edycja odbędzie się 24 maja 2024 r.) albo w listopadzie, kiedy to ma miejsce Deň otvorených pivníc. Z wycieczek można przywozić różne pamiątki, według mnie do najlepszych należy jednak wino. Oglądanie zrobionych podczas podróży zdjęć z kieliszkiem zakupionego w określonym miejscu szlachetnego trunku to jedna z największych przyjemności, jakie możemy sobie sprawić, gdy w jesienny lub zimowy wieczór usiądziemy rodzinnie do wspomnień z wakacji.”

