Turyści coraz częściej kierują się do biur podróży poowodowani raczej poczuciem większego bezpieczeństwa na takich wakacjach niż ich ceną.
Mocny ubiegłoroczny i tegoroczny wzrost to po części nowi klienci z Ukrainy, którzy osiedlili się w Polsce po wybuchu wojny w swym kraju – według szacunków branży, Ukraińcy to dodatkowe 3-4 proc. kupujących wakacje w biurach podróży. Po części koniunkturę nakręcił bon turystyczny – choć można go było realizować tylko na krajowe imprezy turystyczne, to w wielu wypadkach jego beneficjenci złapali bakcyla podróżowania.
Ważnym czynnikiem jest fakt, że wakacje tanieją w relacji do zarobków.
Średnia rezerwacja w 2023 roku kosztowała ok. 7750 zł i była o 4 proc.
wyższa niż rok wcześniej. Ale w tym czasie przeciętne zarobki w Polsce wzrosły aż o 12 proc. – do ok. 7460 zł brutto. Ale na przestrzeni ostatnich 20 lat na przecciętne wakacje trzeba pracować dwa razy krócej.
I to na wakacje w znacznie lepszym standardzie: 20 lat temu ponad 40 proc. klientów biur podrózy wyjeżdżało do hoteli 3*, a 5* – tylko 13 proc. W 2023 roku hotele z najwyższej półki zarezerwowało prawie 35 proc. zaś hotele 3* – tylko 13 proc.
Chętniej spędzamy wakacje za granicą – liczba takich wyjazdów w zeszłym roku wzrosła o blisko jedną czwartą, podczas gdy liczba krajowych urlopów z biurami podrózy spadła o ponad jedną trzecią.

