Piotr Strzeżysz pierwszy raz odwiedził Islandię w 2002 roku. Miał ze sobą rower, dobry humor i niewiele więcej. Objechał wyspę dokoła, a surowy, przepiękny krajobraz zupełnie go zauroczył. Ale to nie dla pięknych widoków wracał tam przez kolejne dwa lata. Od pierwszego dnia wyjazdu czuł, że Islandia ma w sobie coś nieuchwytnego, coś sprawiającego, że doskonale się tam odnajdywał, wtapiając się w rozciągającą się po horyzont przestrzeń. Po raz czwarty poleciał na wyspę w lipcu tego roku. Choć Islandia to kraj bardzo słabo zaludniony, wyjazd obfitował w liczne spotkania, nie tylko z Islandczykami, ale również z Polakami. Najważniejszym z tych spotkań były dla niego odwiedziny u Thordura Tomassona, stuletniego emerytowanego kustosza muzeum w Skogar, którego poznał w 2002 roku w wyjątkowo specyficznych okolicznościach. Zanim jednak do niego dojechał, przemierzył niemal dwa tysiące kilometrów po islandzkich bezdrożach. O tym, co wydarzyło się podczas tej podróży zarówno w świecie rzeczywistym, jak i w głowie, będzie można posłuchać na spotkaniu. Serdecznie zapraszamy.
Piotr Strzeżysz – jeździ rowerem, odkąd sięga pamięcią. Był w wielu miejscach na świecie, ale ciągle coś gdzieś go pcha. Zazwyczaj jeździ w miejsca wypełnione otwartą przestrzenią, bo uważa, że łatwiej jest tam bujać w obłokach. Uwielbia kawę, koty, wiatr i Muminki. Autor pięciu książek o marzeniach. Laureat kilku nagród literackich i konkursów fotograficznych. Bohater filmu Bartosza Liska pt. „Nie dojechać nigdy”. Gdyby sam mógł wybrać swoją postać, zostałby ptakiem.

