Połączenie miękkości drewna z surowością szkła czy gładkością metalu, naturalna kolorystyka z surowymi akcentami. Siła zamknięta w prostych formach wytwarzanych pojedynczo miesiącami. Po 21 latach Piotr Polk zaprasza oficjalnie do swojego świata pełnego pasji, inspiracji i form. Od dziś meble są dostępne na zamówienie w showroomie The Prime – www.theprime.pl
Limax. Prostota tego mebla jest jego bogactwem. Forma, która czaruje i wciąga niczym labirynt. Stolik solidny, ze smakiem łączący szkło i ryflowany dąb. Mebel zacny, z najlepszych czasów polskiego wzornictwa. Szeroka gama przeznaczenia. Doskonale wpasowuje się w każde wysmakowane wnętrze.

Rome. Kredens, który przywraca wspomnienia szalonych lat 30 z jego stylistyką Art Deco w nowoczesnej formie. Wysmakowany w szczegółach dla człowieka zdecydowanego. Czereśnia w połączeniu z wyszczotkowanym metalem, daje kompozycję spokoju, szaleństwa i luksusu.

Coco. Nowoczesna konsolka, która przywołuje tradycję giętych mebli. Przytulone do siebie krzywizny wyznaczają zgrabną harmonię, a jej szklany, gruby blat, zamyka jej wnętrze. Olcha – drewno nadmorskie i szkło – synonim wody. To połączenie z naturą. Mebel ten doskonale nadaje się do małej przestrzeni i spełnia wiele funkcji praktycznych i ozdobnych.

Cello. Konsola z jabłoni indyjskiej łączy egzotyczną przyjemność z ciekawą formą. Mebel solidny w podstawie i lekki na tle przestrzeni. Aksamitna w dotyku powierzchnia jest zasługą nowoczesnej technologii gumowego lakieru. Potrafi zadowolić gust każdego wnętrza, jako jego szlachetne dopełnienie.
Przed laty Piotr Polk chciał kupić konsolkę – drobny mebel z duszą. Cena przeszła najśmielsze wyobrażenia aktora. Opuścił więc klinikę mebli bez konsoli i pojechał do… sklepu budowlanego. Kupił drewno, klej, piłkę, drobne narzędzia, papier ścierny, bejcę, lakier, pędzle. W domu narysował wymarzoną konsolkę i według rysunku zaczął starannie obcinać drewno. Mały mebel nie wzbudził zachwytu najbliższych, bo daleko mu było do doskonałości. Ale nie efekt się liczył, a sama radość tworzenia. To wtedy aktor poczuł ją po raz pierwszy. I czuje ją do dziś. A zaczyna się w chwili, gdy Piotr chwyta za ołówek, by naszkicować swój pomysł. Inspiracją jest dla niego życie. Kiedy wpada mu do głowy nowy projekt, wyjmuje kartkę, ołówek i rysuje. Czasem nosi w głowie pomysł kilka dni i przelewa go na papier w ciszy swego gabinetu. Tam pracuje mu się najlepiej. Zaszywa się nocą i do rana kreśli w skupieniu.
A jaki los spotkał tę nieudaną konsolę, która po raz pierwszy wyszła spod jego „dłuta”? Do dziś cieszy oczy artysty. Piotr Polk przyznaje, że jest tak nieporadna, aż piękna w swej nieporadności. Ale to kawał jego duszy, wyobraźni, wrażliwości. I nieumiejętności. Jest miłym wspomnieniem. Ten pierwszy mebel stoi w jego rodzinnym domu w Kaletach. Również tam, w garażu, była pierwsza stolarnia artysty. Aktor jeździł do Kalet każdego lata i oddawał się swojej pasji. Zimą rysował projekty, a latem dawał im życie. Bo z czasem zapragnął zrobić kolejny mebel i kolejny… Zaczął rozbudowywać swój domowy warsztacik, dokupując kolejne narzędzia, które miały pomóc mu w ich tworzeniu. Na całe dnie przepadał w swojej pracowni. Wchodził z samego rana i opuszczał ją dopiero po zachodzie słońca. Rozmawiał z fachowcami, którzy robią meble zawodowo, pytał, słuchał rad.
Kradł wiedzę, a oni chętnie się nią z nim dzielili. Dziś aktor może pochwalić się prawdziwą kolekcją. Ma już na swoim koncie 113 mebli. Są kanapy, szafy, biblioteki, fotele, komody, stoliki i ulubione konsolki…
Jakie są meble Piotra Polka? Niepowtarzalne. Stworzone z miłości, wrażliwości i wyobraźni aktora. Szyte na miarę jak najlepszej klasy garnitur lub najcenniejsza biżuteria, robiona na specjalne zamówienie. Pozbawione banału, próżności, efekciarstwa i mody.

