Mikro-podróże to trend, który funkcjonuje niejako na przekór popularnym wymówkom, które każą rezygnować z wyjazdów. Wiele osób narzeka, że nie ma wystarczających środków finansowych, aby móc pozwolić sobie na wyjazd. Inni zasłaniają się obowiązkami w pracy i brakiem dni wolnych do wykorzystania. Kolejni twierdzą, że podróżowanie nie jest dla nich, bo wymaga zbyt wiele przygotowań i planowania. Trend mikro-podróży pokazuje, że wszystkie te problemy nie mają znaczenia.
Problem I: pieniądze
Obecnie dostępność tanich lotów jest tak duża, że wystarczy zaplanować cel wyjazdu, znaleźć odpowiednie połączenie i wybrać interesujący nas przedział cenowy, a następnie kupić bilet na samolot za nieduże pieniądze. Aby wydać jak najmniej, warto wybrać lot w nocy – spanie w chmurach pozwala przecież zaoszczędzić na noclegu.
Problem II: czas
Wiele osób rezygnuje z podróżowania, twierdząc, że planowanie wyjazdu jest zbyt czasochłonne. Mikro-podróże mają tę przewagę, że krótki czas przeznaczony na wyjazd wiąże się z mniejszymi przygotowaniami do wycieczki. Poza tym, współcześnie mamy do dyspozycji szereg stron i aplikacji, które pozwalają w jednym miejscu znaleźć lot, zarezerwować nocleg, a nawet podpowiedzą, co warto zrobić na miejscu i gdzie najlepiej zjeść.
– Mikro-podróże na pewno zyskują na popularności, dlatego, że wiążą się z mniejszym stresem związanym z przygotowaniami. Przy tym trzeba pamiętać, że każdy wyjazd – tak na jeden dzień, czy na dwa tygodnie to zawsze podróż. Aby zagwarantować sobie pełne odstresowanie bez przykrych niespodzianek warto pomyśleć o ubezpieczeniu. Firmy ubezpieczeniowe też dostosowują się do trendu mikro-podróży i mikro-przygotowań – w ofercie są roczne pakiety ubezpieczenia podróżnego, które pozwalają na bezpieczne wyjazdy nawet kilka razy w roku – mówi Anna Wieconkowska, Head of Travel Insurance w Colonnade Insurance S.A.
Problem III: wolne dni w pracy

