Najpiękniejsze miejsca świata
Wiadomości Peru

Nad rzekę, której nie ma

Wydarzenia, które opisuje Grzegorz Kapla zdarzyły się naprawdę. Jego najnowsza książka – Nad rzekę, której nie ma – to fascynująca relacja z podróży w poprzek Ameryki Południowej.

Napisana w zwięzłym, reporterskim stylu, zilustrowana licznymi fotografiami, zatrzymuje chwile, ludzi i pejzaże, odkrywając przed czytelnikiem prawdziwe oblicze kontynentu oraz… różne aspekty podróżowania, też takie, o których zazwyczaj się nie mówi. Barwna, soczysta i niezwykle osobista opowieść inspiruje i zachęca do wyruszenia w drogę, chociaż raz.

Grzegorz Kapla – podróżnik, kiedyś fotoreporter, autor czterech powieści i dziewięciu książek z literatury faktu oraz kilkuset artykułów – wyruszył w drogę z Miraflores nad Pacyfikiem przez Andy, Świętą Dolinę Inków, Machu Picchu, Cuzco, Jezioro Titicaca, Santa Cruz, Asuncion, Iguazu, Sao Paulo aż do Rio, by zmierzyć się z lękiem oraz zrealizować obietnicę z przeszłości. Relację przeplata historycznymi i współczesnymi wątkami, dzięki którym można choć trochę zrozumieć świat, który wciąż nie zdecydował, czy przybycie Hiszpanów było dla niego błogosławieństwem, czy przekleństwem. Zapomniane cywilizacje, Inti w starciu z Ukrzyżowanym Zbawicielem, złote pałace i sklecone z byle czego chaty faveli, sześciotysięczniki i zabójcze podziemia kopalni złota, zgiełk wielkich miast i samotność człowieka, który w podróży stracił wszystko oprócz serca.

Historię ilustruje setka zdjęć z pierwszej ręki. Z samego bliska.

Wyruszyłem w poprzek Ameryki Południowej, by zmierzyć się z lękiem. Przed nieznanym oraz życiem w jego najbardziej ekstremalnych odmianach: hipotermią na lodowcach Andów, klaustrofobią w zapomnianych przez Boga inkaskich kopalniach, utonięciem w sztormie, spotkaniem z paragwajskimi DEA… Odkryłem, że lęk ma swoje dobre strony. Jest bratem przygody – mówi autor o czasie spędzonym na tej wyprawie.


– Jesteśmy ponad trzy tysiące dziewięćset metrów nad poziomem morza – Maor odczytuje wysokość z jakiegoś elektronicznego gadżetu – nigdy nie byłem tak wysoko. A ty?

  • Byłem – próbuję chwacko wzruszyć ramionami, ale zagłusza to klekot szczęk. – Byłem na pięciu tysiącach.
  • A… i co? Chorowałeś?

Kręcę głową, a on oddycha z ulgą.

– No i mamy liście koki. Koka pomaga na chorobę wysokościową, co nie?

––No pewnie. I na złamane serce. I na asertywnego szefa. I nawet na depresję. Na wszystko.

Zrobiłem głęboki wdech i w trzech susach byłem po drugiej stronie strumienia.

(…)

Konie biegną w kierunku naszego obozowiska, kiedy w niebie pęka coś wreszcie i na grań Salkantaya spływa jedna złota kropla świtu. Widać ją tylko przez teleobiektyw. Ręce drżą z zimna tak, że nie udaje mi się zrobić zdjęcia. Złota poświata spływa w doliny jak miód. Powoli, dostojnie, nieodwołalnie. Zapala się drugi wierzchołek góry. A potem cała grań płonie, że aż kolą oczy. Piję drugą kawę a głód po kolei wypędza z namiotów moich towarzyszy podróży. Śmiejemy się przy śniadaniu, Cesar opowiada o tym jak iść w górę i w górę, żeby nie wypluć płuc, nie stracić serca, nie zemdleć i nie zesrać się ze strachu. Ostrzega, żeby dobrze zawiązać buty. Jeśli na pięciu i pół tysiącach metrów prostujesz się, krew odpływa nagle, mdlejesz, spadasz i znajdują cię wiosną.

Nad rzeką, której nie ma jest więc też opowieścią o spotkaniach – nie wiadomo kto lub co czeka na czytelnika za zakrętem. Figura w ociekającym złotem kościele, czy stara kobieta w kilkunastu spódnicach na bagnistej drodze (lub młoda). Tu pies, tam żebrak. Zbrodniarz czy bohater? Może przyjaciel. Błękit jeziora, krzyk ptaków, słońce odbijające się w zboczach. Wódka. Koka. Sen. Droga na szczyt. Droga z powrotem. W podróży, w zależności od wydarzeń, czas kurczy się lub rozciąga…

(…) to nie kopalnia sprawia, że tysiące turystów przybywa do Potosi. I to nie kościoły, te monumentalne, być może najwspanialsze w Boliwii kościoły dla białych i Kreoli. I nie te skromne, duszne kościółki dla Indian, niechlubny dowód na segregację rasową, jaką kiedyś bezwstydnie uprawiało chrześcijaństwo. To Casa de la Moneda przyciąga tłumy. Najpotężniejsza niegdyś w świecie mennica. Fabryka pieniędzy, która rozpędziła europejską gospodarkę. Bez niej nie krążyłby w świecie prawdziwy pieniądz. I być może wciąż tkwilibyśmy w epoce feudalnych latyfundiów, nie byłoby pozytywistycznego kapitalizmu, Rewolucji Francuskiej, Zjednoczonej Europy i lewicowego konsumpcyjnego liberalizmu, który redukuje nas do roli kredytobiorców we frankach i klientów zakładów ubezpieczeń społecznych.

Stoję pośród gromady obrzydliwie bogatych niemieckich emerytów na dziedzińcu, nad którym szyderczy uśmiech indiańskiego Dionizosa w wieńcu z winnych gron przykrywa pradawne godło Hiszpanii. Przybyli tu z wycieczką renomowanego „Studiosis” i nie umiem odepchnąć od siebie myśli, że w pewien sposób ta mennica jest kolebką naszej poharatanej współczesności…

Grzegorz Kapla jest uważnym obserwatorem i nie boi się stawiać niewygodne pytania. Nawet jak bluźni – a zdarza mu się często – robi to z wdziękiem. Zaprasza czytelnika na wyprawę, która odbywa się zarówno w sensie geograficznym, jak i w głąb własnej duszy. Z jednej strony kolorową i pełną fantastycznego światła, z drugiej – odartą z wszelkiego patosu, który towarzyszy klasycznym wyobrażeniom o podróżach. Propozycja dla podróżników, marzycieli oraz miłośników Ameryki Południowej.

Na początku słyszałem jeszcze wiatr, ale teraz, chociaż wdziera mi pod koszulę i szarpie za włosy, już go nie słyszę. Teraz w uszach jest tylko ta-dam, ta-dam. Mój własny puls. Oczy pieką od potu. Od soli. Paski plecaka wżynają się w ramiona jak moczona skóra. Ta-dam. Ta-dam. Nie usiądziesz. Ta-dam. Nie uciekniesz. Ta-dam. Nie uciekniesz. Od bólu nie uciekniesz. Idź, może jeszcze zdążysz, może zobaczysz, jak wstaje słońce. Trzeba nie myśleć o bólu. Ta-dam. Ta-dam. Trzeba nie myśleć. Najważniejszym miejscem w Machu Picchu jest Intihuatana – kamień, do którego można przywiązać słońce. Oczywiście jeśli zna się odpowiednie rytuały. Uczeni uważają, że służył do analizy jakości cienia, jaki rzucał. Kapłani decydowali na tej podstawie, kiedy rozpocząć wysiew kukurydzy. Ezoterycy wszelkich maści wierzą, że promieniuje niezwykłą, boską energią. Że można poprzez kontakt z jego mocą otworzyć swoje wewnętrzne, trzecie oko i zajrzeć do innej rzeczywistości. Ta-dam, ta-dam. Wolę myśleć, że w dniu przesilenia kapłani potrafili uwiązać w tym miejscu słońce. Że chwytali boga Inti za jeden promień, żeby go uwięzić na złotym sznurze. Żeby go zatrzymać. Przecież zatrzymać słońce oznacza, że można zatrzymać czas. Jeszcze kilka lat temu przybywali tu entuzjaści miejsc mocy, żeby usiąść na świętym kamieniu w samo południe i poczuć jego moc, a podobno niektórzy widzieli przyszłość. Zdrowieli. Od kilkunastu lat nie można już dotykać kamienia. Można tylko wyciągać nad nim ręce. Podobno ludzie wciąż czują jego energię. Ta-dam. Ta-dam. Teraz nie mam już myśli. Nie widzę. Nie słyszę. Nie pojmuję, jakim sposobem wciąż unoszę kolana, żeby zrobić kolejny krok. I kolejny. Jeśli to w ogóle możliwe w ruchu, zasypiam. Odjeżdżam. Co Cezar mówił o Pachamamie? Że zanim w góry przyszedł Jezus, nie było przykazań, tylko jej mądrość. Za zabójstwo groziło człowiekowi wygnanie. Samotność w górach była jego więzieniem. Samotny umierał z głodu. Albo od ukąszenia węża. Albo od ukąszenia chłodu. Duchy wymierzały mu sprawiedliwość. Duch może cię zepchnąć z górskiej ścieżki. Na śliskich kamieniach można lecieć i lecieć bez końca. Ta-dam. Ta-dam.

  • Koooniec – głos Duffy’ego rozpruwa mój kokon bólu.

O autorze

Grzegorz Kapla – autor powieści i książek z literatury faktu. Publikował w: „National Geographic Polska”, „Travelerze”, „Poznaj Świat”, „Zwierciadle”, „Twoim Stylu”, „Tatrach”, „Gazecie”, „Tygodniku Powszechnym” czy „ElleMAN”.

Dotarł na Bora Bora, Borneo, Nową Gwineę i Ziemię Ognistą, w Andy i do Wąwozu Skaczącego Tygrysa. Spotkał Dalajlamę w Himalajach, jadł obiad z Georgem Clooneyem i poznał osobiście astronautów, którzy wylądowali na Księżycu. Odkrył, że każdy człowiek ma za sobą jakąś niesamowitą historię, ale nie każdy ma ją komu opowiedzieć. Dlatego słuchaniem innych zajmuje się zawodowo. Swoją własną podróż przez życie spisuje na facebookowym profilu Kapla w drodze.

Dane wydawnicze

Wydawnictwo: Lira

ISBN: 978-83-67084-44-4

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: ok. 400

Cena: 49,99 zł

Premiera: 8 czerwca 2022

Autor

All Inclusive

Redakcja

Luksusowy kwartalnik turystyczno-podróżniczy. Od 2004 roku opisujemy miejsca, do których warto lecieć dłużej niż na weekend, i ludzi, którzy je prowadzą.

Czytaj dalej