Wyprawa zakładała samotne przejechanie Kamczatki na rowerze oraz roweroautostopem i dotarcie w ten sposób nie tylko do różnych jej zakątków, czy na szczyty wulkanów, ale również do serc Rosjan. Ale powiedzieć, że cel wyprawy został zrealizowany, to za mało. Bo połączenie roweru, jako środka transportu, razem z podróżowaniem w pojedynkę oraz znajomością rosyjskiego umożliwia znacznie więcej. Przez miesiąc wyprawy Kamila Kielar łowiła z rybakami nad Morzem Ochockim, stała się częścią społeczności Ewenków, prawie wyszła za kamczackiego myśliwego, dotarła do samego końca półwyspu, jadła oczy ryby i to, co znalazła w lesie. Pomiędzy kolejnymi przygodami starała się nie stracić zębów na ekstremalnie wyboistych „drogach”, jak tu szumnie nazywają dukty, koryta wyschniętych rzek i rozjeżdżone przez ciężarówki wertepy. Każda z dróg bywała pokryta pyłem, który zbijał się w coraz gęstszą chmurę z każdym mijającym ją Kamazem, piaskiem po osie, błotem po pas, a w najlepszym razie świeżym i przeraźliwie miałkim pyłem wulkanicznym. Słowem, zabawy nie brakowało.
Kamila Kielar miała być arabistą, bo wydawało jej się, że lubi ciepło. Na szczęście zdarza się i tak, że studia jednak czegoś uczą i gdy przypadkiem wylądowała na fińskim uniwersytecie odkryła, że jednak woli tereny subpolarne. Najważniejsze projekty podróżnicze, w jakich brała udział to Afryka Nowaka (dwa etapy) oraz samotne podróże rowerowe w poprzek całej Alaski i Kamczatki. Ma na koncie 6 kontynentów oraz 60 krajów. Na razie.

