Najpiękniejsze miejsca świata
Wiadomości Japonia

Japończykom smakuje polska herbata w butelce

Dwójka Polaków stworzyła od podstaw nowy naturalny napój z parzonej zielonej herbaty SOTI Natural. Zrobili to tak dobrze, że zasmakował on nawet niezwykle wymagającym Japończykom.

Za kilogram liści Gyokuro, najszlachetniejszej z zielonych herbat, na giełdzie w Tokio trzeba zapłacić co najmniej 140 dolarów. To sporo, ale dla znawców ta herbata jest na wagę złota. Uprawia się ją wyłącznie w Japonii, według ściśle określonej receptury. Wiosną, gdy na krzewach herbacianych dopiero pojawiają się pąki, plantacje zacienia się matami z bambusa lub trzciny. Dopiero po około trzech tygodniach zbiera się najdelikatniejsze liście i suszy. Zaparzona z nich później herbata ma delikatny, naturalnie słodki smak, bez nuty goryczy. Ale co ważniejsze, niezwykle korzystnie wpływa na nasz organizm: energetyzuje, przyspiesza metabolizm, poprawia koncentrację, oczyszcza i relaksuje.

To właśnie te właściwości Gyokuro sprawiły, że Monika Kowal i Adam Paluszyński postanowili zbudować na jej bazie polską markę zdrowych napojów SOTI Natural. Zanim jednak osiągnęli sukces, minęły ponad dwa lata, w trakcie których zjeździli Azję w poszukiwaniu odpowiednich liści herbaty oraz fabryki zdolnej do wyprodukowania napojów w butelkach, bez dodatku konserwantów, cukru i słodzików. – Zależało nam na stworzeniu zdrowej i smacznej alternatywy dla słodkich i przepełnionych chemią napojów, dominujących w polskich sklepach. Dotychczas jeśli ktoś nie miał na nie ochoty musiał poprzestać na bezsmakowej wodzie mineralnej – wyjaśnia Monika Kowal. Jak zaznacza, w Polsce jest co prawda wiele napojów typu „ice tea”, czy „green tea”, ale prócz nazwy z herbatą mają niewiele wspólnego.

Z Japonii do Polski …

Twórcy SOTI Natural rozsmakowali się w zielonej herbacie gdy przez ponad rok mieszkali w Japonii. – Wyjechaliśmy tam w 2009 roku ponieważ Monika dostała kontrakt modelingowy. Z kolei ja znalazłem pracę jako instruktor tenisa w prestiżowym hotelu Tokio Hilton. Wówczas mieliśmy po 21 lat – opowiada Adam Paluszyński, który na swoim koncie ma medale zdobyte w Mistrzostwach Polski w tenisie.

Picie dużej ilości zielonej herbaty im służyło. – Czuliśmy, że dzięki temu mamy pełno energii, pomimo intensywnego trybu życia – przyznaje Monika Kowal. Po powrocie z Japonii chcieli przenieść zdrowy nawyk na polski grunt, ale nie było to takie proste. – Wówczas studiowaliśmy po dwa kierunki i do tego pracowaliśmy. Brakowało nam więc czasu na prawidłowe parzenie herbaty i jej picie. Potrzebny był nam zdrowy napój w wygodnej formie, który da się włożyć do torebki, zabrać na trening, czy do samochodu – tłumaczy. Z resztą okazało się, że taką potrzebę mają też inni. – Zauważyliśmy, że w naszym otoczeniu jest bardzo wiele osób, które nie chcą pić słodzonych napojów i tak jak my nie przepadają za zwykłą wodą mineralną – dodaje Kowal.

Na początku w ich głowach zaświtało więc najprostsze rozwiązanie. – Wpadliśmy na pomysł by sprowadzać do Polski masowo produkowaną na rynek azjatycki herbatę w butelkach – wyjaśnia Paluszyński. – Szybko okazało się jednak, że sposób wytwarzania tych napojów praktycznie pozbawia herbatę jej cennych właściwości. Z tego powodu zdecydowaliśmy się na dłuższą drogę, czyli stworzenie własnego produktu – dodaje. Jak przyznaje w osiągnięciu tego celu pomocne okazały się to, że studiował inżynierię produkcji i zarządzanie. Z kolei Monika Kowal zarządzanie i marketing. – Taki projekt jest jednak bardzo kapitałochłonny. Nie da się tak po prostu stwierdzić: stworzę swój własny napój, wyprodukuję go, a w dodatku będę jeździł po całym świecie w celu dopracowania technologii – podkreśla.

Cztery lata temu zaczęli więc od rozwoju innego biznesu, który nie wymagał dużej inwestycji, za to dawał szanse wysokich przychodów. Pozwalał także na zdobycie doświadczenia w prowadzeniu firmy. Stworzyli City Sports Club, czyli klub sportowy, który łączy aktywność fizyczną z nauka języków. Pomysł na ten biznes powstał również dzięki wyjazdowi do Japonii.

– W 2012 roku udało nam się zebrać środki pozwalające na rozpoczęcie dwuletniego projektu obejmującego stworzenie receptury i dopracowania technologii produkcji napojów – mówi współtwórczyni SOTI Natural. W sumie na ten cel przeznaczyli ok. półtora miliona złotych. – Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Sprzedaliśmy nawet nasze mieszkanie i wzięliśmy kredyt by mieć kapitał na rozwój biznesu – dodaje.

… i z powrotem do Japonii

Poszukiwania odpowiedniej zielonej herbaty zaczęli od wyjazdu na Sri Lankę – kraju równie słynnego z jej uprawy co Japonia, ale tańszego. Niestety na tamtejszych plantacjach była produkowana wyłącznie czarna herbata. W kolejną podróż wyjechali więc do Tajlandii i Malezji. – Odwiedziliśmy wiele plantacji, ale większość z nich miała fatalne warunki przechowywania herbaty. – Pojechaliśmy też do fabryk, z którymi wcześniej nawiązaliśmy kontakt. W mailach wszystkie zapewniały nas, że są w stanie zaparzyć wybrane przez nas liście bez dodatku chemii i cukru. Niestety na miejscu okazywało się inaczej – relacjonuje Paluszyński.

Przełomem w poszukiwaniach okazała się informacja na temat herbaty Gyokuro i jej działania. – Przypomniała mi się rozmowa dwóch top modelek w Tokio na temat liści Gyokuro i ich wysokiej zawartości katechin oraz antyoksydantów. Zaczęliśmy dużo czytać na ten temat. Dotarliśmy również do pewnego profesora ze Stanów Zjednoczonych, który badał te liście i różne sposoby ich parzenia. W kolejną podróż wybraliśmy się więc do Japonii, gdzie ten rodzaj herbaty jest uprawiany. Towarzyszył nam również ów profesor ze Stanów. To przy jego pomocy powstała receptura parzenia herbaty SOTI Natural – opowiada Monika Kowal.

Kolejnym krokiem było znalezienie fabryki. – Nawet japońskie firmy stosowały bardzo proste technologie parzenia herbaty, co nie pozwalało na zastosowanie naszej receptury – wyjaśnia Paluszyński.

Pomocna okazała się wizyta na japońskiej giełdzie herbaty. – W miejscu, w którym kupiliśmy pierwsze liście Gyokuro polecono nam kontakt z parzalnią na Tajwanie – mówi Monika Kowal. To był strzał w dziesiątkę. Fabryka dysponowała technologią umożliwiającą zaparzanie herbaty tak, aby wydobyć i zachować jej cenne właściwości. Umożliwiała także jej butelkowanie bez konserwantów.

Smakuje nawet Japończykom

Po wizycie na Tajwanie prace nad SOTI Natural nabrały tempa. Pierwszym krokiem było dopracowanie receptury napoju i testy jego różnych wariantów smakowych. – Przeprowadzaliśmy bardzo wiele prób, które wymagały od nas częstych wyjazdów na Tajwan – przyznaje Kowal. Musieli także sprostać innym wyzwaniom. Dużym problemem okazało się m. in. zebranie informacji na temat norm, jakie musi spełniać napój do picia. – Miesiącami pracowaliśmy nad zdobyciem takich danych, przygotowaniem etykiet i samych butelek. Na studiach, nawet takich jak inżynieria produkcji, nikt tego nie uczy – mówi Paluszyński. Popełnienie najdrobniejszego błędu mogło ich słono kosztować. – W każdym kontenerze herbaty, który płynie do nas z Tajwanu, jest 50 tys. butelek. Gdyby coś poszło nie tak, mielibyśmy gigantyczne straty – dodaje.

Obyło się jednak bez perturbacji i kilka miesięcy temu SOTI Natural trafiło do sprzedaży. – Zaraz po wejściu na rynek przeszliśmy doskonały test. Wzięliśmy udział w pikniku kultury japońskiej „Matsuri”, organizowanym w Warszawie. Zainteresowanie SOTI Natural przerosło nasze oczekiwania. W ciągu kilku godzin sprzedaliśmy ponad 1500 butelek herbaty. Co więcej, nasz napój zasmakował również obecnym na imprezie Japończykom i ustawili się w kolejce po jego zakup – opowiada Monika Kowal.

Za ponad półlitrową butelkę SOTI Natural trzeba zapłacić ok. 10 zł, ale, jak twierdzą jego twórcy, cena nie odstrasza klientów. – W Polsce jest coraz więcej osób dbających o zdrowie i skłonnych do tego, by wydać więcej na wysokiej jakości produkty – zapewnia Monika Kowal. W pierwszej kolejności napoje SOTI Natural trafiły do sieci delikatesów, aptek, restauracji, fitness klubów, hoteli, spa a także stacji benzynowych- Orlen, BP, Hebe, Kuchnie Świata, Alma, Organic Farma Zdrowia. Są także do kupienia za pośrednictwem sklepu internetowego. Pełna lista miejsc gdzie można już zdobyć SOTI Natural dostępna jest na stronie internetowej www.sotinatural.pl – podaje Monika Kowal. Moment zwrotu inwestycji jeszcze nie nadszedł, ale biznes szybko się rozkręca. – SOTI Natural zdobyło dużą popularność w środowisku modowym. Mamy także pierwsze zapytania z zagranicy. Właśnie tłumaczymy naszą stronę na japoński aby wejść na tamtejszy rynek. Wygląda on obiecująco sądząc po dotychczasowych reakcjach Japończyków na nasz produkt – dodaje.

W liczbach

1,5 mln pln – kosztowało opracowanie receptury napoju i związanych z tym badań,

100 tys – trzeba było wydać na pierwszy zakup liści herbaty,

50 tys – to wydatek związany z podróżami do Azji,

Autor

All Inclusive

Redakcja

Luksusowy kwartalnik turystyczno-podróżniczy. Od 2004 roku opisujemy miejsca, do których warto lecieć dłużej niż na weekend, i ludzi, którzy je prowadzą.

Czytaj dalej