Najpiękniejsze miejsca świata
Wiadomości Włochy

Costa Firenze – dolce far niente w renesansowych klimatach

Wyobraźcie sobie miejsce, w którym jesteście otoczeni morzem, a szum fal towarzyszy Wam nieustannie. Wyobraźcie sobie, że w pokoju wystarczy otworzyć drzwi balkonu, by wypełnił on również Waszą prywatną przestrzeń. Wyobraźcie sobie, że płyniecie, niesieni łagodnym rytmem, że jedyne co musicie robić, to cieszyć się życiem i odpoczywać, a to wszystko w klimatach florenckiego renesansu.

Costa Firenze

Nowy statek włoskiego armatora Costa Cruise w swój pierwszy rejs wypłynął czwartego lipca z portu w Savonie, by zawinąć do sześciu portów. Ja wsiadłam na niego 12 lipca w Civitavecchia (Rzym), a wysiadłam 19 lipca w Savonie. Siedem cudownych dni, podczas których moim głównym “zadaniem” był relaks.

Tygodniowa trasa prowadzi wzdłuż włoskiego wybrzeża. Statek zatrzymuje się w takich portach, jak: Savona, Civitavecchia/Rzym, Neapol, Katania, Palermo i Cagliari, w niektórych cumując nawet 10 godzin. W każdym z nich można zejść na ląd. Kiedyś można było wybierać między zorganizowaną wycieczką, a poznawaniem miasta na własną rękę (co zawsze bardziej lubiłam). Teraz, z powodu pandemii, pozostaje nam wyłącznie opcja zorganizowana, z czego skwapliwie skorzystałam, bo uwielbiam poznawać nowe miejsca.

Mój pierwszy wyjazd był do Sorrento. Drugi na Sycylii do Aci Castello, Aci Trezza i Acireale. Sycylię znam, jednak tych miejsc nie widziałam, a naprawdę warto je poznać. Zamek, wystające z morza skały i przepiękny barok, to miejsca, które na zawsze zostaną w mej pamięci. Jednak trzecia wycieczka była najlepsza. Miała ona miejsce na Sardynii i polegała na odkrywaniu smaków tej wyspy. Najpierw poprzez zwiedzanie muzeum oliwy w Dolianova i nauki prawidłowej degustacji tego szlachetnego “trunku”. Potem zwiedzania bodegi Argiolas i testowania win tam produkowanych (przy akompaniamencie doskonałych serów i wędlin). Nie muszę dodawać, że wino i oliwa smakowały wybornie.

Florencki renesans na pokładzie

Wrócę na chwilę do dnia, w którym to pierwszy raz wsiadłam na pokład. W lobby przywitał mnie wielki złoty lew siedzący na wysokiej kolumnie. Urocze atrium „Piazza della Signoria” ma charakter symboliczny i oddaje hołd florenckiemu skwerowi. Na środku atrium stoi „Marzocco” złoty lion opiekun miasta Florencji. Ten ważny symbol miasta strzeże statku przed niebezpieczeństwem. Statek nawiązuje do włoskiego renesansu, a Inspiracje są widoczne wszędzie. Oprócz barw – złoto, łagodne żółcienie, piaski, a w dodatkach bordo i odcienie granatów, można zobaczyć nawiązania do renesansowej ornamentyki, głównie roślinnej. Przestrzeń statku ozdabiają reprodukcje obrazów najwybitniejszych twórców epoki renesansu. A pokoje łączą w sobie nowoczesne wzornictwo z detalami z epoki. Klasycznie, elegancko, ze smakiem. W takim otoczeniu człowiek jeszcze bardziej się odpręża. Statek został zaprojektowany i zbudowany przez Fincantieri w stoczni w Margherze.

Nie samą sztuką żyje człowiek

Do tego Włosi uwielbiają jedzenie. Polacy zresztą też. Dlatego na koniec parę słów o kuchni. Na śniadanie można wybrać się do bufetu lub restauracji, to samo dotyczy lunchu. Różnica jest taka, że w restauracji mamy obsługę kelnerską i dania z menu, w bufecie zaś sami wskazujemy, na co mamy ochotę. Kiedyś dania można było nakładać sobie samodzielnie. W czasach covidowych jedzenie nakładane jest za nas.

Kolacja serwowana jest w restauracji. Na liście dań znajduje się “destination menu”, nawiązujące do danego portu, w którym akurat jesteśmy (kuchnia neapolitańska, sycylijska, sardyńska) oraz tradycyjne menu, które, poza listą dań klasycznych, zmienia się każdego dnia. Oczywiście nie może zabraknąć deserów. Dolce far niente na statku nabiera swoistego smaku i jest prawdziwym czasem degustacji wrażeń, zarówno tych estetycznych, jak i kulinarnych. Polecam gorąco! Na koniec jeszcze link do strony prezentującej statek:

https://www.costacruises.com/fleet/firenze.html

Autor

All Inclusive

Redakcja

Luksusowy kwartalnik turystyczno-podróżniczy. Od 2004 roku opisujemy miejsca, do których warto lecieć dłużej niż na weekend, i ludzi, którzy je prowadzą.

Czytaj dalej